tytuły filmów zdradza męża

Odloty - sex spotkania

Temat: W jakiej roli chcielibyście zobaczyć Karole?
widzialem Karole w takim filmie tv na 2 programie nazywalo to sie "na poludnie od granicy" grala żone zdradzana przez męża. bardzo wzruszająca byla w tym. a na canal plus jakis film ale tytulu nie pamietam grala umarlą co gra na skrzypcach bardzo zabawne :) dlatego mysle ze Karola jest multi talent i we wszystkim by sie sprawdzila
Źródło: w11det.webd.pl/viewtopic.php?t=591



Temat: Wzmianki o BJ


Był Sobie Chłopiec - film chyba też zakończył się zdaniem o Bon Jovim bo to oczywiście poprawna odpowiedź (Santa Fe).



no man is an island ang., nikt nie jest (samotną) wyspą.

Etym. - z Johna Donne (Devotions upon Emergent Occasions, 17), 1624 r.; tytuł pracy amer. zakonnika trapisty Thomasa Mertona, 1955 r., tł. pol. 1960 r. Marii Morstin-Górskiej.

A Jon Bon Jovi śpiewa

They say that no man is an island

ja tylko dodam, że w family guy Peter mówi do żony chcąc pokazać swoją klasę "Bon Jovi eveyrone"

W serialu "Diabli nadali" pewnego dnia Doug przynosi płyte i mowi że bon jovi wrócili i stara się ją rozpakować .... smieszna sytuacja z tego wyszla

i wczoraj na comedy central w jakims serialu zona poprosila meza by napisal co do niej czuje i mąż o to samo poprosił ją w Walentynki .. oboje napisali wers piosenki Livin' On A Prayer

W serialu "Detektywi" (bardzo stary angielski serial) jeden z bohaterów wymienia brzydkie słowa :
1. Morderstwo - brzydkie slowo
2. Zdrada - brzydkie słowo
i ktoś wykrzykuje że zna kolejne brzydkie słowo i mowi "bon jovi"

i w jednym odcinki pimp my ride - X mówi ze tylko bon jovi grają w wesołych miasteczkach na karuzelach ... i że do bon jovi nic nie ma, ale po prostu tak juz jest
Źródło: bonjovi.pl/forum/viewtopic.php?t=1245


Temat: Tekst numeru 04.

Orbitowski & Urbaniuk „Żertwa”

Tytuł, prolog i drugi akapit zdradza jak dla mnie zbyt dużo. Od trzeciego akapitu - mimo wysiłków autorów - nudzę się przez kolejne siedemnaście (od czasu do czasu kiwając głową lub myśląc ze zniecierpliwieniem „tak, tak”) w oczekiwaniu na rozwiązanie intrygi. Od dwudziestego trochę się ożywiam. Jednak przy opisie bójki Enki z ochroniarzami kręcę głową z niedowierzaniem i nie jest to podziw dla inwencji autorów. Nie lubię przemocy, to prawda, ale chodzi raczej o coś innego. Ten opis jest niewiarygodny, gdy przywołuję sobie wiadomości z anatomii człowieka. Zaintrygowana (z winy wcześniejszej nudy) zwracam się do męża o konsultację czy taka walka jest możliwa - efekt jest wielce niekorzystny dla autorów (zamieszczę wnioski w Mistrzach). Nie chce mi się dalej czytać i raczej z obowiązku docieram do końca. Wątku satanistycznego wprawdzie się nie spodziewałam, uważam jednak, że to zwykłe efekciarstwo obliczone na zaskoczenie czytelnika. Doklejenie na sam koniec tych paru zdań kwituję więc wzruszeniem ramion i z ulgą odkładam opowiadanie. Mojego głosu autorzy nie dostaną.

Przy pierwszych stronach niewieleśmy się wysilili, niestety
Tekst nie był obliczony na zaskakiwanie ale na odkrywanie
wątek sataniczny jest logicznym uzupełnieniem profilu psychologicznego Tuty.
Co do problemu akapitów, myśmy ich akurat nie liczyli i rzeczywiście moglibyśmy zawrzeć całe opowiadanie na jednej stronie, tylko właściwie po co? jeden z naszych ulubionych filmów, "Alien" moznaby streścić "leciał sobie statek kosmiczny, wlazł na niego potwór i wytłukł cała załoge poza główną bohaterką", czego można się domyślić od 1/4 filmu. Niemniej, uwielbiamy go
Co do walki czekamy na jakowes konkrety, choc oczywiście deceniamy ewentualne umiejętności Twojego męża tak teoretyczne, jak i praktyczne.
A wogóle to strasznie żesmy się uspokoili, by myśleliśmy, ze będą tu jakies prawdziwe zarzuty
Bardzo fajnie nam się to komentowało, ale przyszłościowo nie będziemy tego robić bo teksty mówią same za siebie. Darz bór, alleluja!
Źródło: science-fiction.com.pl/forum/viewtopic.php?t=425